Znalazłam w swoich zapiskach :) 📘

Czy i Ty nie siedzisz dzisiaj przy drodze jak Bartymeusz?
Mijają Cię tłumy spieszących gdzieś ludzi – zdrowych, silnych, dobrze ubranych i zapatrzonych w siebie i swoje sprawy. A Ty samotny, smutny, zatroskany, chory, a może przemęczony i rozgoryczony pragniesz aby ktoś dostrzegł twoją „biedę” i pomógł Ci zmienić coś w życiu. Krzyczysz swoim wyglądem (strojem, makijażem), swoim zachowaniem (niewyszukanym słownictwem lub niechlubnym czynem) aby ktoś zatrzymał się chwilkę przy Tobie i pochylił nad tym konkretnym problemem, który tak bardzo Ci dokucza, że upośledza zdolność właściwego postrzegania. A przecież tam głęboko we wnętrzu wciąż jesteś wrażliwym, ciepłym i subtelnym człowiekiem, który tak bardzo pragnie podzielić się swoim bogactwem, tylko nie wie jak… Ślepota duchowa i nieumiejętność podejmowania właściwych decyzji uczyniła z Ciebie kalekę, zaciemniając, zniekształcając i przeinaczając Twoje patrzenie.

Jezus dzisiaj słyszy Twoje wołanie, słyszy ten krzyk rozpaczy i chce przemienić Twoją rzeczywistość. Pyta tylko „Co chcesz, abym ci uczynił?”. Czy potrafisz nazwać swój problem i przyznać się co tak naprawdę Ci dolega? Przecież On wie! Bóg doskonale zna Twoje wnętrze, ale chce byś sam opowiedział co przeszkadza Ci w nawiązaniu głębszej relacji z Nim i z drugim człowiekiem. Stań dzisiaj przed Bogiem, krzycz, płacz, śmiej się – jakkolwiek jesteś w stanie na chwilę obecną przedstawić swoją potrzebę. Stań jak dziecko przed kochającym tatą i proś z wiarą, ale i pewnością, że tylko On może zaradzić i przemienić twoje cierpienie w radość, że tylko On wysłucha bez słowa krytyki i znajdzie najlepsze rozwiązanie, abyś na nowo czuł się pięknym, wartościowym, potrzebnym i kochanym człowiekiem.

Jezus powiedział „Ja jestem drogą, prawdą i życiem”(J 14,6). Idź drogą wskazaną przez Pana – za Jezusem, z Jezusem. Z Nim wszystko jest proste, bo On uczy patrzeć oczami serca i duszy.
I chociaż problemy pewnie nie znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, to silna wiara, życie w prawdzie o samym sobie i pewność Bożych obietnic niech będzie Ci nieustannym drogowskazem w wędrówce przez życie.

Pięknego czasu odnajdywania własnego miejsca i powołania zgodnie w Bożą wolą. ❤️+

Do Kogo należysz?

J 15, 26-27

Na chrzcie św. otrzymaliśmy Ducha Świętego. Dzięki Jego łasce, darom i mocy już wówczas został w nas niejako zdeponowany ogromny potencjał, który przez kolejne sakramenty i naszą współpracę może być rozwijany i wykorzystywany.

Pan Bóg tak bardzo nas ukochał, że pragnie wszystkim dzielić się z nami i wszystko z nami dzielić. My jednak zbyt zajęcie światowym życiem i swoimi sprawami, bardzo często spychamy Pana Boga na szary koniec. Zamykamy Go tylko do przestrzeni niedzielnej Eucharystii. No może jeszcze poranny, albo wieczorny pacierz, bo na oba to może już nie starczyć czasu… I w sumie jest ok, życie toczy się utartym, przewidywalnym rytmem – praca, szkoła, dom, spotkania z przyjaciółmi, etc. Czasem przytrafi się coś nieprzewidzianego, ale przecież dzięki zaradności życiowej, ze wszystkim jakoś sobie można poradzić.

Tylko czy o to naprawdę chodzi w życiu? Czy to co w tej chwili masz, do czego doszedłeś, co wypracowałeś, jest szczytem Twoich marzeń i oczekiwań? Może jest 🤔Ale jeśli myślisz, że to tylko Twoja zasługa, to jesteś w wielkim błędzie. WSZYSTKO cokolwiek masz i co jest Twoim udziałem dokonuje się właśnie dzięki tej łasce, dzięki działaniu Ducha Świętego, który jest Sprawcą wszelkiego chcenia i działania.
Więc jak już odkryłeś Komu to WSZYSTKO zawdzięczasz, to może czas przejść do konkretów 🙂 Może to właśnie ten czas, aby odważnie zaświadczyć Kto jest Twoim Panem, do Kogo przynależysz.

Czas Wielkiego Postu sprzyja refleksji i pozwala na nowo przeanalizować i przewartościować swoje życie. Pozwól Bożemu Duchowi działać, pozwól aby to On Cię prowadził i czynił rzeczy nowe w Tobie i przez Ciebie. Otwórz swoje serce na Boże tchnienie, a efekty i owoce tego otwarcia zaskoczą nie tylko Ciebie. Niech ten okres przygotowania do przeżywania Misterium Męki Pana naszego Jezusa Chrystusa będzie naprawdę dobrze wykorzystanym czasem. Nabierz odwagi i trwaj przy Chrystusie. A po umocnienie i pogłębienie tej więzi, zapraszamy już dzisiaj 💒
Zostańcie z Panem Bogiem.

Radujmy się! Jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga!

Łk 3, 10-18

Rozważamy jeszcze Słowo z naszego grudniowego wieczoru modlitwy, które wyjątkowo współgra z dzisiejszą niedzielą ☺

Dobra Nowina jest potrzebna w każdym czasie i miejscu. Do dzielenia się nią zobowiązał każdego z nas sam Bóg, poprzez sakrament chrztu świętego, który również Jezus, Syn Boży przyjął, zanim rozpoczął swoją publiczną działalność i nauczanie.

Umocnieni i namaszczeni mocą sakramentu chrztu św., mamy jak Jan Chrzciciel iść i głosić, iść i przypominać, że aby osiągnąć pełnię łaski należy postępować uczciwie i zgodnie z Bożymi przykazaniami, okazując sobie nawzajem miłość i szacunek. Potrzebujemy nieustannie przypominać sobie i też upominać jeden drugiego w duchu miłości (jeśli zachodzi taka potrzeba), aby nie stracić z oczu Tego, Który jest Istotą Dobrej Nowiny, aby „swoją mądrością” i gorliwością nie przysłaniać i nie próbować zmienić Bożych planów i zamysłów. Trzeba nam ciągle uświadamiać sobie Kto jest Dawcą i Tchnieniem, dzięki Komu możemy realizować i wypełniać ten Boży plan. 

Dlatego wołajmy – przyjdź Duchu Święty! Przyjdź i otwieraj nas na przyjęcie Bożych darów. Przyjdź i oczyszczaj, to co w nas zaśmiecone, zagracone i niedbałe, aby nasze serca i dusze mogły w pełni przyjąć moc Twojego zbawczego działania. Przyjdź Duchu Święty i módl się w nas, abyśmy ustami swoimi o każdej porze dnia i nocy wyznawali, że Jezus jest naszym Panem i Zbawcą!

Pięknego świętowania niedzieli Chrztu Pańskiego 💒

Ap 4

Apokalipsa często kojarzy nam się z trudnymi i niezrozumiałymi porównaniami, z czymś strasznym i ostatecznym. I rzeczywiście, chodzi tu o coś ostatecznego – o życie wieczne. Żyjemy w czasach, kiedy wizje i przepowiednie wielu Proroków i Świętych Mistyków zaczynają się potwierdzać i wypełniać. 
Ten fragment Apokalipsy skłania nas jednak do zatrzymania i stanięcia w nieukrywanym zachwycie. Wyrywa nas niejako z tego całego chaosu jaki dzisiejszy świat nam funduje i proponuje – wskazując na niewyobrażalne piękno i majestat Zasiadającego na tronie, Żyjącego na wieki wieków, Boga wszechmocnego.
Ile dzisiaj jest we mnie zachwytu, kiedy przychodzę na zwykłą (dla niektórych nawet nudną!) Mszę Świętą i na moich oczach dokonuje się cud Przeistoczenia? Ile jest uwielbienia, kiedy Jezus oddaje mi Całego Siebie w Komunii Świętej, pragnąc zamieszkać na stałe w moim sercu i duszy? Ile wywyższenia, adorowania (czyli trwania w zachwycie) i oddawania czci Temu, przed Którym wszelkie Stworzenia padają na twarz oddając chwałę i cześć?
Stańmy dziś w oczarowaniu, urzeczeniu, uszanowaniu i podziwie, bo chociaż nasze oczy i serca nie są stanie w pełni zobaczyć i pojąć cudu, którego jesteśmy świadkami, to Boża chwała i moc roznosi się po najdalszych zakamarkach świata, by każdy byt i każde stworzenie miało szansę poznać, uwielbić i wywyższyć swojego Stwórcę.
Jakże to cudownie wybrzmiewa w przededniu Bożego Narodzenia:
„Święty, Święty, Święty, Pan Bóg wszechmocny,
Który był i Który jest, i Który przychodzi.”
Przyjdź Panie Jezu, czekamy na Ciebie!
Marana tha!

„Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić”

Mk 7,35

Po spotkaniu Żywego Boga, który jednym słowem, jednym gestem przemienia WSZYSTKO w Tobie, nie możesz nie usłyszeć tego co mówi właśnie do Ciebie. To Boże dotknięcie, które otworzyło Twoje oczy kiedy razem z niewidomym Bartymeuszem wołałeś „Jezusie Synu Dawida, ulituj się nade mną”, teraz rozkleja i odtyka Twoje uszy, rozwiązuje i pobudza do uwielbienia Twoje usta, byś w pełni doświadczył łaski od Pana.

Jezus ofiarowuje Ci nową jakość życia!

Pragnie byś więcej słyszał, by najcichszy i najdelikatniejszy szelest przypominał Ci, że to On jest Stwórcą nowego człowieka w Tobie i dzięki Niemu możesz odbierać dźwięki,  które otaczają Cię w dzień w nocy. Jezus pragnie, by każde słowo, które wydają Twoje usta przynosiło Jemu chwałę, By Twój „język” budował, by podnosił złamanych na duchu, by podtrzymywał wątpiących, by dawał nadzieję cierpiącym, by upominał błądzących.

Mówić prawidłowo to nie tylko posługiwać się pięknym, poprawnym językiem. Po Bożemu mówić prawidłowo, to mówić prawdę, mówić sprawiedliwie, bez ucieczek w „piękne słówka” by przeinaczyć, zniekształcić lub ubarwnić prawdę. Mówić prawidłowo, to nie obmawiać, nie plotkować, nie oceniać.

Słowo, czyli to co wychodzi z Twoich ust ma wielką moc – może dać życie, ale może też przekląć i zniszczyć. Dbaj o to jak się wysławiasz. Nie zmarnuj tego, co właśnie Bóg dokonuje w Tobie. Nie zmarnuj tego cudu i czasu, którym Pan w swej wielkiej hojności obdarował Cię.

Pięknego, radosnego i błogosławionego czasu słuchania i dzielenia się Bożym Słowem.

Zostańcie z Bogiem

“Co chcesz, abym ci uczynił”

(Mk 10, 46-55)

Czy i Ty nie siedzisz dzisiaj przy drodze jak Bartymeusz?
Mijają Cię tłumy spieszących gdzieś ludzi – zdrowych, silnych, dobrze ubranych i zapatrzonych w siebie i swoje sprawy. A Ty samotny, smutny, zatroskany, chory, a może przemęczony i rozgoryczony pragniesz aby ktoś dostrzegł twoją „biedę” i pomógł Ci zmienić coś w życiu. Krzyczysz swoim wyglądem (strojem, makijażem), swoim zachowaniem (niewyszukanym słownictwem lub niechlubnym czynem) aby ktoś zatrzymał się chwilkę przy Tobie i pochylił nad tym konkretnym problemem, który tak bardzo Ci dokucza, że upośledza zdolność właściwego postrzegania. A przecież tam głęboko we wnętrzu wciąż jesteś wrażliwym, ciepłym i subtelnym człowiekiem, który tak bardzo pragnie podzielić się swoim bogactwem, tylko nie wie jak… Ślepota duchowa i nieumiejętność podejmowania właściwych decyzji uczyniła z Ciebie kalekę, zaciemniając, zniekształcając i przeinaczając Twoje patrzenie.

Jezus dzisiaj słyszy Twoje wołanie, słyszy ten krzyk rozpaczy i chce przemienić Twoją rzeczywistość. Pyta tylko „Co chcesz, abym ci uczynił?”. Czy potrafisz nazwać swój problem i przyznać się co tak naprawdę Ci dolega?

Przecież On wie! Bóg doskonale zna Twoje wnętrze, ale chce byś sam opowiedział co przeszkadza Ci w nawiązaniu głębszej relacji z Nim i z drugim człowiekiem.

Stań dzisiaj przed Bogiem, krzycz, płacz, śmiej się – jakkolwiek jesteś w stanie na chwilę obecną przedstawić swoją potrzebę. Stań jak dziecko przed kochającym tatą i proś z wiarą, ale i pewnością, że tylko On może zaradzić i przemienić twoje cierpienie w radość, że tylko On wysłucha bez słowa krytyki i znajdzie najlepsze rozwiązanie, abyś na nowo czuł się pięknym, wartościowym, potrzebnym i kochanym człowiekiem.

Jezus powiedział „Ja jestem drogą, prawdą i życiem”(J 14,6). Idź drogą wskazaną przez Pana – za Jezusem, z Jezusem. Z Nim wszystko jest proste, bo On uczy patrzeć oczami serca i duszy.
I chociaż problemy pewnie nie znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, to silna wiara, życie w prawdzie o samym sobie i pewność Bożych obietnic niech będzie Ci nieustannym drogowskazem w wędrówce przez życie.

Pięknego czasu odnajdywania własnego miejsca i powołania zgodnie w Bożą wolą.

Odpuszczone są twoje grzechy, wstań i chodź

 Łk 5, 22-23

Jakże łatwo i ochoczo oceniam postępowanie innych – słowa, uczynki, na szczęście myśli nie jestem w stanie usłyszeć…
Patrząc ludzkimi oczami nie dostrzegam piękna i bogactwa wnętrza swojego brata czy siostry. Jak ten faryzeusz trzymam się litery prawa, bądź “dobrych obyczajów”.
Jezus spojrzał głębiej, dostrzegając mój główny problem i pokazując, że to nie paraliż-choroba, niemożność chodzenia, biegania, czy też mnóstwo innych prozaicznych czynności odbiera mi radość życia. Jezus pokazał mi, że ten paraliż to skutek niewłaściwych relacji z Nim, a może ich brak… Poprzez ewangeliczne odpuszczenie grzechów Jezus wskazuje, jaka płaszczyzna mojego życia wymaga naprawy w pierwszej kolejności. Nie muszę przedzierać się przez tłum, ani wchodzić przez dach. Wystarczy, że w sakramencie pokuty wyznam grzech, a odrętwienie i paraliż ustępuje. Przychodzi radość i pokój serca. Podnoszę się, wstaję i zaczynam nowe życie! Łoże boleści, już nie przysparza takiego cierpienia, bo chociaż biorę je pod pachę i muszę zmagać się z codziennością, to wiem że Jezus w każdej mojej słabości jest przy mnie. I wiem, że kiedyś spotkam Go w Domu Ojca.