Niebiańska wiadomość na 21.08.2019

„Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Mt 20, 4

Proszę Was (…) abyście nigdy nie wzgardzili tą miłością, która jest największa, która się wyraziła przez krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu. św. Jan Paweł II

Pan Jezus znowu zaprasza nas do współpracy! Nie ważne w jakiej porze dnia swojego życia teraz jesteś. Nie ważne czy to dopiero młodzieńczy poranek, czy już południowa dojrzałość, a może wieczorny schyłek. On zaprasza Cię właśnie w tym momencie! I obiecuje, że nagrodzi Cię za rzetelne wykonanie powierzonej pracy.

Mogłoby się zdawać, że Pan Bóg nie jest sprawiedliwy, że jednakowo traktuje tego kto całe życie jest bogobojny i ofiarny w służbie na rzecz Bożego królestwa, i tego kto przez całe życie, czyli cały ewangeliczny dzień ma w nosie Boże sprawy, jednak pod koniec życia dostaje łaskę nawrócenia i przemiany. Oczywiście my patrzymy po ludzku i zupełnie nie mamy pojęcia, jakie ograniczenia i przeszkody stanęły w tym drugim przypadku…

Bardzo porusza mnie to Słowo, bo oto kolejny raz Pan Jezus przypomina, że dla KAŻDEGO jest miejsce w Jego winnicy, w Domu Jego Ojca. Dla KAŻDEGO, który w jakimkolwiek momencie życia otworzy swoje serce na Bożą łaskę i zechce pracować dla Nieba, i zacznie się dzielić Dobrą Nowiną, i będzie żyć po Bożemu, według Bożych praw i przykazań. Pewnie, że nie każdy jest powołany do głoszenia i nauczania, ale każdy przez moc sakramentu Chrztu św. jest zobowiązany do świadczenia o swojej przynależności.

I zapytam znowu przekornie – czy to dużo? Czy to takie wielkie poświęcenie? Widzimy jak wielka jest dobroć i hojność Gospodarza – Pana Boga. Czemu zatem porównujemy się do innych, zazdroszcząc i umniejszając ich zasługi? Cóż my wiemy o sobie? Tylko tyle co widzimy i co inni nam opowiedzą, a te oceny i ploteczki zwykle są mylne i krzywdzące…

Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy (…) Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry? Mt 20, 13. 15

Dobry Boże, najsprawiedliwszy i najhojniejszy Gospodarzu, proszę, naucz mnie patrzeć na KAŻDEGO Twoimi oczami!

“Idźcie i wy do mojej winnicy”

Autor: Św. Grzegorz Wielki (ok. 540-604), papież, doktor Kościoła

Pan zatem w żadnym czasie nie ustaje w posyłaniu robotników, by kształcili Jego lud, jakby uprawiając winnicę: przez Patriarchów, i później przez uczonych w Prawie i proroków, a wreszcie przez Apostołów — wtedy to jakby pracował przez robotników nad uprawą winnicy. A zresztą, ktokolwiek odznaczał się dobrym działaniem połączonym z prawą wiarą, ten na różne sposoby i w różnej mierze był robotnikiem w owej winnicy.

Robotnik zatem godziny porannej, a także trzeciej, szóstej i dziewiątej to ów dawny lud izraelski, który w swoich wybranych od samego założenia świata pragnął czcić Boga wiarą prawą i w ten sposób jakby nieustannie pracował nad uprawą winnicy. Na godzinę zaś jedenastą zostają wezwani poganie, którym też mówi się: “Co tu stoicie, cały dzień próżnując?” Oni to bowiem — skoro po upływie tak długiego czasu trwania świata, nie zadbali o to, by pracować na swoje życie — jakby cały dzień przestali bezczynnie. Ale zważcie, bracia, co odpowiadają zapytani: Mówią bowiem: “Bo nas nikt nie najął”. Żaden wszak patriarcha, żaden prorok do nich nie przybył. A czyż powiedzieć: “Nikt nie najął nas do pracy”, nie znaczy powiedzieć: “Nikt nie przepowiadał nam dróg życia”?

Uchylając się zatem od czynienia dobra, cóż zamierzamy powiedzieć na swoje usprawiedliwienie: my, którzy do wiary przyszliśmy niemal wprost z łona matki, którzy słowa życia już w kołysce usłyszeliśmy, którzy pokarm niebieskiego przepowiadania wyssaliśmy z piersi Świętego Kościoła wraz z mlekiem matki?

Źródło: Homilia do Ewangelii, nr 19 (© Evangelizo.org)

Niebiańska wiadomość na 20.08.2019

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Zaprawdę, powiadam wam: Bogatemu trudno będzie wejść do królestwa niebieskiego. (…) I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci, siostry, ojca, matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne posiądzie na własność. Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi» Mt 19, 23. 29-30

Bóg jest pierwszym źródłem radości i nadziei człowieka. św. Jan Paweł II

Ostatnio bardzo uderza mnie zwątpienie. Oczywiście nie moje 🙂 ale widzę i słyszę jak wiele osób podważa, wątpi, a nawet zaprzecza Słowom Chrystusa. No cóż, człowiek tak jest skonstruowany, że chciałby wszystko dotknąć i ogarnąć swoim rozumem. A w obliczu Bożej rzeczywistości trzeba poznawać i doświadczać innymi zmysłami. Stąd też tyle rozgoryczenia i niewiary, bo wielu boi się sięgnąć w głąb siebie, bo odrzucają Bożą rzeczywistość jako mity i abstrakcje, a przecież nie ma nic bardziej prawdziwego!

Kiedyś bardzo przywiązywałam uwagę to tego co zewnętrzne. Martwiłam się o to co ludzie powiedzą, żeby dobrze wypaść, dobrze wyglądać, żeby mnie nie obgadali, żebym była lubiana 😉 a zapominałam i zdecydowanie bagatelizowałam troskę o sprawy duchowe.

Słowo Boże ciągle przemienia moje życie 🙂 To co kiedyś wydawało się śmiertelnie ważne, dzisiaj zupełnie straciło rangę, a czasem nawet wydaje mi się śmieszne. No cóż, optyka się zmienia kiedy Boży Duch pozwala patrzeć swoimi oczyma 😍

Czy ja dzisiaj jestem bogata? Czy moje przywiązanie do rzeczy i spraw doczesnych nie przysłania mi Nieba? Czasem nachodzi mnie myśl, że może za dużo czasu poświęcam na to pisanie, że może lepiej byłoby coś poczytać, pomodlić się, albo zwyczajnie odpocząć… Jeśli to naprawdę część Bożego, bogatego planu na moje życie, to Pan będzie ubogacał i uszlachetniał to, co od Niego pochodzi.

„Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9,23). Idę Panie! Mój krzyż codzienności jest moim bogactwem! Czy to wystarczy, by życie wieczne posiąść na własność? Ufam, że tak 😍😇

“Idź za Mną”

Autor: Św. Ireneusz z Lyonu (ok. 130 – ok. 208), biskup, teolog, męczennik

Za to, że poszedł za Słowem Bożym, Bożym wezwaniem, spontanicznie i z własnej woli, w hojności wiary, Abraham stał się „przyjacielem Boga” (Jk 2,23). To nie ze względu na potrzebę Słowo Boże zaprzyjaźniło się z Abrahamam, bo było doskonałe od początku: „Zanim Abraham stał się, ja jestem” (J 8,58). Ale stało się tak, aby Słowo, pełne dobroci, mogło dać Abrahamowi życie wieczne… Także, na początku, Bóg nie ukształtował Adama, ponieważ potrzebował człowieka, ale chciał mieć kogoś, w kim mógłby złożyć swoje dobra.

Nie kazał nam iść za Nim, bo potrzebował naszej służby, ale po to, żebyśmy otrzymali zbawienie. Bo iść za Zbawicielem, to mieć udział w zbawieniu, jak pójście za światłem daje nam udział w świetle. Kiedy ludzie są w świetle, to nie oni oświetlają światło i sprawiają, że jaśnieje, ale są oświeceni i jaśniejący dzięki niemu… Bóg przyznaje swoje dobrodziejstwa tym, którzy Mu służą, ponieważ Mu służą i tym, którzy idą za Nim, ponieważ za Nim idą, ale sam żadnego dobrodziejstwa od nich nie otrzymuje, ponieważ jest doskonały i bez potrzeb. Jeśli Bóg prosi człowieka o przysługę, to po to, aby w swojej dobroci i miłosierdziu obdarzyć dobrami tych, którzy Mu służą. Ponieważ, jeśli Bóg niczego nie potrzebuje, człowiek potrzebuje jedności z Bogiem. Chwałą człowieka jest wytrwanie w służbie Bożej. To dlatego Pan mówił swoim uczniom: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem” (J 15,16), wskazując przez to, że… zostali przez Niego otoczeni chwałą, ponieważ poszli za Synem Bożym: „Chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją” (J 17,24).

Źródło: Przeciw herezjom, IV 14,1 (© Evangelizo.org)

Niebiańska wiadomość na 19.08.2019

Pewien człowiek podszedł do Jezusa i zapytał: «Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne? (…) «Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!»  Mt 19, 16. 21

Bogatym nie jest ten kto posiada, lecz ten kto daje. św. Jan Paweł II

Przypomniała mi się akcja powołaniowa z Siostrami Szarytkami sprzed hm… ponad 30 lat 😉 To właśnie była TA Ewangelia, bo pamiętam jak dziś moje rozterki – co ja mam sprzedawać?!

Teraz wiem, że są takie przestrzenie w sercu i duszy, które trzeba nieustannie, codziennie od nowa oddawać Panu Bogu. I to nie chodzi o to, że Pan Bóg zapomina o raz powierzonych sprawach. To my potrzebujemy przypominania i ciągłego uświadamiania sobie do kogo należymy.

Zdawała mi się, ze kiedyś byłam egoistką, ale teraz widzę, że ciągle jestem… Pewnie, że trzeba się troszczyć o sobie i swoje potrzeby, ale trzeba mieć też poczucie misji i przynależności do Pana Boga. Cóż z tego, że będę zadowolona i dumna z siebie, jeśli to będzie się odbywało czyimś kosztem, jeśli ktoś ucierpi przez moją wygodę i zbytek?

Długie lata zajęło mi zrozumienie tej Ewangelii i pewnie jeszcze długo (jeśli Pan Bóg Pozwoli dożyć) będę próbować wcielać w życie wskazówki dane przez Pana Jezusa. No właśnie, ważne by próbować, by starać się na miarę swoich możliwości, przy całym szeregu niesprzyjających okoliczności i ograniczeń, codziennie odnajdywać umęczoną Twarz Chrystusa w drugim człowieku. Bo to wcale nie chodzi o majątek (choć jeśli jesteś zbytnio przywiązany to może też 😉 ) ale o otwartość i gotowość serca.

Dobrze czasem przypomnieć sobie co dzięki Bożej hojności jest Twoim udziałem. Zobacz, sam z siebie masz ZUPEŁNIE PUSTE ręce…

Dziękuj razem ze mną za bezmiar Bożej łaski i błogosławieństwa, i proś o dalszą opiekę i wsparcie.

Pobłogosław nam Panie!

“Jeśli chcesz być doskonały”

Autor: Św. Teresa z Avila (1515-1582), karmelitanka, doktor Kościoła

O Jezu! Czy jest taka, która by nie chciała dostąpić tak wielkiego szczęścia?… Nie ma z pewnością takiej, lecz wszystkie jednomyślnie wołamy: Chcemy, chcemy! Ponieważ jednak na to, aby Pan całkowicie wziął duszę w posiadanie, potrzeba czegoś więcej, nie starczą tu same pragnienia, jak nie starczyły młodzieńcowi w Ewangelii, którego Pan wezwał do doskonałości…

Wejdźcie, wejdźcie, córki, do własnego wnętrza; puśćcie mimo siebie wasze małe dobre uczynki; uczyniłyście tylko, co powinnyście uczynić, tym bardziej że nosicie imię chrześcijańskie i dużo więcej jeszcze z tego tytułu powinnyście czynić. Niech wam wystarczy, że jesteście służebnicami Bożymi, nie domagajcie się rzeczy wyższych, byście nie pozostały z niczym. Przypatrzcie się dobrze świętym, którzy zostali dopuszczeni do komnaty królewskiej (Pnp 1,4), a zobaczycie, jaka jest między nimi a nami różnica. Nie żądajcie tego, na co nie zasłużyłyście; nawet nam to w myśli powstać nie powinno, byśmy po tylu grzechach, którymi obraziłyśmy Boga, mogły jeszcze, choćby najgorliwszą służb, na takie szczęście zasłużyć. Pokory, pokory! Nie mogę jakoś obronić się tej pokusie, bym tych, którzy tak wielkie rzeczy robią z oschłości, nie posądzała o brak tej cnoty… Doświadczajmy siebie, siostry moje, i pozwólmy Panu, niech nas doświadcza, jak to umie czynić, choć my tego nie pojmujemy…

Bo jeśli my, jak on młodzieniec w Ewangelii, odwracamy się do Niego plecami i odchodzimy smutni, gdy nam ukazuje drogę doskonałości, cóż chcecie, by Pan uczynił, kiedy nie może inaczej wymierzać nagród swoich, jedynie wedle miary naszej miłości dla Niego? A miłość ta, córki, nie ma być czczym wytworem wyobraźni naszej, ale powinna się okazać w uczynkach. Nie sądźcie jednak, by te uczynki nasze były Bogu potrzebne. Bóg żąda tylko naszej stanowczej woli… Niewątpliwie też, jeśli statecznie zachowamy siebie w tym ogołoceniu i wyrzeczeniu się wszystkiego, osiągniemy to, do czego dążymy. Ale jeden jest do tego konieczny warunek, zważcie to dobrze, by zawsze uważać siebie za sługę niepożytecznego (Łk 12,48)

Źródło: Wewnętrzna twierdza, 3. Mieszkanie, rozdz. 1. (© Evangelizo.org)

Niebiańska wiadomość na 18.08.2019

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął» .  Łk 12, 49

Dzisiaj jesteście małym płomykiem, ale dzięki łasce Bożej możecie się stać płonącą pochodnią, niosącą światło Ewangelii i ciepło waszej wzajemnej miłości i przyjaźni wszystkim rodakom. św. Jan Paweł II

Słowo Chrystusa jest ogniem 🔥 Jest siekącym i palącym do krwi biczem dla tych co żyją w grzechu. Jest pochodnią dla tych co ciągle szukają i światłem dla tych co pragną trwać w wierności Jego nauce.

Czy Boży ogień płonie w Tobie? Czy chcesz dzielić się swoim doświadczeniem wiary i opowiadać innym o Chrystusie, o Jego bezwarunkowej i wręcz szalonej miłości? Czy pielęgnujesz i podsycasz ten ogień, by mógł coraz mocniej i jaśniej płonąć?

Mam świadomość, że nie wszystkim podoba się moja monotematyczność (o czym niedawno pisałam). Kiedy jednak Boży ogień zapłonął we mnie mnie, poczułam, że nie mogę go chować przed światem 🙂 Zdałam sobie sprawę, że Pan Bóg rozpala moje serce, bym zapisując myśli rodzące się na modlitwie, rzucała iskierki w wirtualną przestrzeń i gdzie się tylko da 😉 rozprzestrzeniając szeroko Światło Słowa Bożego. To niby tak niewiele, a jednak widzę jak wielkie owoce przynosi to moje pisanie, przede wszystkim we mnie samej. Strzegę i chucham na ten Boży ogień, by żadne zawirowania i nieprzychylne wiatry nie zdmuchnęły i nie przyćmiły tego Bożego blasku jaki czuję w swoim sercu.

Dzielmy się Bożą miłością! Świta potrzebuje miłości – czystej, bezinteresownej, uważnej, troskliwej, wrażliwej na ludzką krzywdę. Świat potrzebuje Bożego ognia, choć nie potrafi go właściwie nazwać, choć się go boi i wyrzeka.

Pan Bóg potrzebuje Twojego otwartego serca 😍 nie bój się zapłonąć ogniem Bożej miłości!

Błogosławionej niedzieli 💒

“Pokój mój wam daję” (J 14,27)

Autor: Sobór Watykański II

Pokój nie jest prostym brakiem wojny ani też nie sprowadza się jedynie do stanu równowagi sił sobie przeciwstawnych, nie rodzi się także z despotycznego władztwa, lecz słusznie i właściwie zowie się “dziełem sprawiedliwości” (Iz 32,17). Jest on owocem porządku nadanego społeczeństwu ludzkiemu przez boskiego jego Założyciela, nad którego urzeczywistnieniem pracować mają ludzie pragnący coraz to doskonalszej sprawiedliwości… Pokoju nigdy na zawsze nie da się zdobyć, lecz ciągle go trzeba budować. Ponieważ ponadto wola ludzka okazuje się ułomna, a przy tym zraniona grzechem, zabieganie o pokój wymaga ze strony każdego człowieka stałego panowania nad namiętnościami, a ze strony prawowitej władzy – czujności. Jednak i to nie wystarcza. Do zbudowania pokoju niezbędnie konieczna jest zdecydowana wola poszanowania innych ludzi i narodów oraz ich godności, jak też wytrwałe praktykowanie braterstwa. A przeto pokój jest także owocem miłości, która posuwa się poza granice tego, co może wyświadczać sama sprawiedliwość.

Pokój zaś ziemski, który powstaje z miłości bliźniego, jest obrazem i skutkiem pokoju Chrystusowego, spływającego od Boga Ojca. Sam bowiem Syn Wcielony, Książę pokoju, pojednał wszystkich ludzi z Bogiem przez krzyż swój, a przywracając wszystkim jedność w jednym Ludzie i w jednym Ciele, uśmiercił nienawiść we własnym ciele, a wywyższony przez zmartwychwstanie wylał Ducha miłości na serca ludzkie. Dlatego usilnie wzywa się chrześcijan, żeby “czyniąc prawdę w miłości” (Ef 4,15), łączyli się z ludźmi szczerze pokojowo usposobionymi dla ubłagania i przywrócenia pokoju…

Ludziom, o ile są grzeszni, zagraża niebezpieczeństwo wojny i aż do nadejścia Chrystusa będzie zagrażać; o ile natomiast zespoleni w miłości przezwyciężają grzech, to i gwałty są przezwyciężane, aż do wypełnienia słowa: “przekują miecze na lemiesze, a włócznie swoje na sierpy. Nie podniesie naród przeciw narodowi miecza, ani się ćwiczyć będą dalej ku bitwie” (Iz 2,4).

Źródło: Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym “Gaudium et spes”, § 78

Jak dzieci

Mt 19, 13-15

Żyjemy wśród dzieci 🙂 choć w dużej mierze dorosłych, dojrzałych i w jakimś marginesie niestety bezwzględnych – to jednak Bożych dzieci.

Ile jest jeszcze dzisiaj we mnie z dziecka? Jak wiele osób, które moim zdaniem zachowują się niepoważnie, zbyt dziecinnie, spycham na margines, ignoruję, albo unikam, czy „kasuję ze znajomych”?

Pewnie każdy z nas ma w swoim otoczeniu, środowisku, rodzinie osoby, które gdzieś tam po drodze życia pogubiły się i pomimo swojego słusznego już wieku wciąż zachowują się tak, jakby Boga nie było, a oni sami byli następstwem ewolucji 😉 To często bardzo wykształceni, albo uważający się za takich ludzie, którzy jednak w rozmowie o sprawach wiary, tracą grunt pod nogami i prędko zmieniają temat. To też ludzie, którzy przez swoje kiepskie wybory, decyzje, albo rożne „zbiegi okoliczności” pogmatwali swoje życie i teraz uważają, że już nie są godni by przychodzić i o czymkolwiek rozmawiać z Bogiem. To wreszcie ludzie, którzy może i uważają się za wierzących, ale co tam będą Panu Bogu głowę błahostkami zawracać. Ale są jeszcze i tacy, których choroba, ułomność, kalectwo, albo starość ograniczyły i uczyniły niezdolnymi do czegokolwiek, którzy większość albo całe życie są zdani na łaskę i niełaskę osób zdrowych i sprawnych, którzy zamknięci w czterech ścianach, ograniczeni swoim umysłem, czy wyniszczającą ciało chorobą są bezbronni i bezradni jak dzieci…

Dzisiaj Ty i ja musimy się postarać, aby każdą z tych osób przyprowadzić do Jezusa, aby każdej z nich umożliwić, przypomnieć, pokazać, jak dobry, łaskawy, kochający i miłosierny jest Bóg, by każdy mógł osobiście doświadczyć bliskości i mocy Bożego błogosławieństwa.

Trzeba znowu każdemu z nas stać się jak dziecko i ze szczerością, bez kombinowania, mataczenia czy kalkulowania stanąć przed Panem i prosić o Jego łaskę.

Oto jestem Panie! Pragnę przytulić się do Twojej Ojcowskiej piersi, pragnę poczuć żar i siłę Twojej miłosiernej miłości, pragnę nieść tę miłość innym i przyprowadzać ich do Ciebie. Pobłogosław mnie Boże i pouczaj przez Twojego Ducha Świętego, bym nigdy nikogo nie odtrącała, bym życiem świadczyła o przynależności do Ciebie, by moja postawa pomagała innym odnaleźć i poczuć ogrom Twojej bezinteresownej miłości i uwagi.

Pięknej soboty 🌞 
Wyruszyła właśnie PPT na Jasną Górę, otoczmy pielgrzymów zmierzających z różnych stron Polski do tronu Królowej naszą modlitwą 🙏 
Przytulam i błogosławię ❤️+